-
Vuk Sotirović to nie tylko świetny piłkarz, ale również zapalony fan basketu. Z napastnikiem Ślaska ... czytaj dalej »
-
W kolejnej odsłonie cyklu "Z bliska", prezentujemy wam prywatne oblicze Moniki Czypiruk, siatkarki Impel Gwardii ... czytaj dalej »
-
Nie ma chyba na świecie osoby, która choć raz nie grała w badmintona. Najszybsza dyscyplina ... czytaj dalej »
-
Szaleńcze, furiackie wręcz ataki Jana Zavecka przyniosły mu zwycięstwo nad Rafałem Jackiewiczem w walce o ... czytaj dalej »
-
438 minut czekali polscy kibice na bramkę piłkarskiej reprezentacji. Strzelecką niemoc biało-czerwonych przełamał Ireneusz Jeleń, ... czytaj dalej »
-
- Zabrakło walki, determinacji, dokładności – kajał się po przegranym 0:2 meczu z Lechią Gdańsk ... czytaj dalej »
Futbol Amerykański, dodał DR , miesiąc temu , źródło: sportowyexpress.pl komentarzy: 1
Z piekła do nieba
Lepszego finału nie można sobie było wymarzyć! Futboliści Devils i The Crew stoczyli w sobotę pasjonujący pojedynek, który przejdzie do historii PLFA. Po pełnym zwrotów akcji, pięknych podać i spektakularnych starć meczu zwyciężyły Diabły, 26:21.
- Jeszcze do mnie to nie dociera. Z drużyny, która walczyła w zeszłym roku o utrzymanie, staliśmy się mistrzem Polski – cieszył się po meczu Artur Guzik, prezes Devils. W obecnych rozgrywkach Diabły nie miały sobie równych, wygrały wszystkie dziewięć spotkań w tym to najważniejsze – finałowe.
Szumnie zapowiadane starcie najlepszej defensywy (Crew) z najlepszą formacją ofensywną (Devils) rozpoczęło się od dominacji „Załogi”. Mistrzowie ligi z 2007 roku weszli w mecz w imponującym stylu, trzy pierwsze serie ofensywne kończąc przyłożeniem. Na boisku szalały asy Crew, Mark Philmore, Telley Chelley oraz Jakub Płaczek i kiedy w drugiej kwarcie na tablicy pojawił się wynik 21:7, wydawało się, że nic nie przeszkodzi im w końcowym triumfie.
Devils byli na kolanach, ale nie poddali się. Ambicją, wolą i zaangażowaniem zepchnęli defensywę rywali na 20 jard i dzięki skutecznemu kopnięciu Krzysztofa Wisa, zmniejszyli dystans do jedenastu oczek. Strata wciąż była znacząca, ale Diabły nie ustawały w wysiłkach i kiedy tylko nadarzyła się okazja, znów ukąsiły „Załogę”. Chwilę swobody wykorzystał niezawodny Krzysztof Wydrowski, który odległym, mierzonym podaniem odnalazł Grzegorza Mazura.
Efektowna akcja tuż przed końcem pierwszej połowy miała chyba decydujący wpływ na to, co działo się na boisku w trzeciej i czwartej kwarcie. Devils wyraźnie chwycili wiatr w żagle, z kolei w machinerii „Załogi” coś się zacięło. W efekcie po wznowieniu gry od wykopu graczy Crew, piłkę przejął Daniel Delahoussaye, który po serii znakomitych zwodów pokonał 90 jardów i triumfalnie wpadł w pole punktowe rywali – akcja marzenie!
Amerykanin, wybrany zresztą najlepszym skrzydłowym ligi, był w tym sprincie nieuchwytny dla rywali, choć sam śmiał się potem, że nie czuł się tego dnia najlepiej. – Miałem wrażenie, że jestem wolny, ale pobiegłem w kierunku dużych zawodników, dla których i tak byłem za szybki – żartował po meczu.
90-jardowa akcja powrotna Delahoussaye’a była ozdobą meczu i pozwoliła Diabłom wyjść na prowadzenie, którego już nie oddali. Crew do walki próbował jeszcze poderwać Jakub Płaczek, jednak najlepszemu zawodnikowi poprzedniego sezonu z każdą minutą grało się coraz trudniej. – Przeszkadzała mi kontuzja, dokładnie pęknięte żebro – powiedział nam po spotkaniu, dodając, ze Devils tytuł zdobyli zasłużenie.
Na dwie minuty przed końcem spotkania „Załogę” dobił jeszcze Krzysztof Wis, celnym kopnięciem za 3 punkty. W ostatniej akcji piłkę w rękach miał Mark Philmore, ale jego podanie przechwycił Charles Osgood. Po chwili Devils świętowali już swój pierwszy tytuł mistrzowski. Wywalczony po pięknym, dramatycznym meczu, w którym diabły z piekła trafiły wprost do nieba.
Devils Wrocław – The Crew Wrocław 26:21 (7:14, 10:7, 6:0, 3:0)
I kwarta
0:7 przyłożenie M. Philmore’a po 4-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za 1 punkt K. Ruta)
7:7 przyłożenie K. Wydrowskiego po 1-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za 1 punkt K. Wis)
7:14 przyłożenie T. Chelley’a po 30-jardowym podaniu Philmore’a (podwyższenie za 1 punkt K. Ruta)
II kwarta
7:21 przyłożenie J. Płaczka po 3-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za 1 punkt K. Ruta)
10:21 skuteczne kopnięcie z pola z 24 jardów w wykonaniu K. Wisa
17:21 przyłożenie G. Mazura po 27-jardowym podaniu Wydrowskiego (podwyższenie za 1 punkt K. Wis)
III kwarta
23:21 przyłożenie D. Delahoussaye’a po 90-jardowej powrotnej akcji biegowej
IV kwarta
26:21 skuteczne kopnięcie z pola z 24 jardów w wykonaniu K. Wisa
Rafał Zagrobelny
;-
W badmintona grali chyba wszyscy. Ale już nie każdy wie, że we Wrocławiu można ten ... czytaj dalej »
-
Wstecznie odliczanie rozpoczęte, w najbliższą niedzielę piłkarze Śląska rozpoczną nowy sezon Ekstraklasy. Pierwszym przeciwnikiem będzie ... czytaj dalej »
Reklama:
-
Charakterystyczne dla Ameryki Łacińskiej tasiemcowo długie seriale pełne są dramatycznych scen. Cristian Diaz naoglądał ich ... czytaj dalej »
-
Ten gość to ma pecha. Jarosłwa Fojut jest zawodnikiem Śląska od półtora roku, a już ... czytaj dalej »
-
Sylvain Idangar nie zagra w Śląsku Wrocław. Po kilku dniach testów sztab szkoleniowy zrezygnował z ... czytaj dalej »
-
W Kielcach od czterech lat istnieje przyzwoity, w miarę nowoczesny stadion. W Lubinie dopiero co ... czytaj dalej »
-
Mam 14 lat, gram w Parasolu Wrocław i chcę zostać piłkarzem. Trener reprezentacji Polski chyba ... czytaj dalej »
Komentarze:
zasłużenie, brawo Devils
(Skomentowano miesiąc temu)